Portfolio

Nie jesteśmy jedynie teoretykami! Sami piszemy teksty, śpiewamy, nagrywamy. Kochamy to, co robimy i z wielką przyjemnością dzielimy się z innymi naszą twórczością i doświadczeniem.

YouTube

Sample naszych piosenek

„TATA”

Kiedyś coś Ci opowiem. Nieco o sobie i tobie.

O morzach błękitnych i piaskach. O trawach zielonych i lasach. O słońcu palącym, jak z bajki. I szczytach szczęściem płynących. O miejscach wpół zapomnianych, albo złem ludzkim zdeptanych. 

I wiem – nie zdołam Cię uchronić przed własnym koszmarem. Na straży więc stanę i zasnę po tobie, by sny ci pokolorować. A jeśli ktoś ciebie zabierze, sam już swą drogę obierzesz. 

O dniu wczorajszym słów kilka. Bywało lepiej i gorzej. Biały też mieszał się z czarnym. Szklanka zdawała się pusta. Wraz z majem przywiało złe myśli. Jutro może być lepiej. Wdech każdy to nowy cień szansy. Jeśli znów oczy otworzysz, stanę się Twoim oddechem. 

Już wiem – nie zdołam Cię uchronić przed własnym koszmarem. Na straży więc stanę i zasnę po tobie, by sny ci pokolorować. A jeśli ktoś ciebie zabierze, sam już swą drogę obierzesz. 

Czy już wybrałeś swą drogę? Może też dom tam znalazłeś? 

Kiedy oczy znów zamkniesz, a przestrzeń ciemnością opadnie, sny twe zostaną wciąż jasne. 

Ktoś sprawiał, że były barwne…

Autor: Antek Parzychowski 

„CICHY KRZYK” 

Jedenaście miałem lat, był czarny listopad

Pomysłów miałem mnóstwo i wiele marzeń

Beztroskie dziecko, bałagan w głowie

I zły sen mnie męczył o znajomej twarzy

To wtedy, właśnie wtedy żegnała się czule, odchodziła powoli, czuła blogi spokój

Zgasła nagle tak, jak tląca się iskierka

Zostawiła tylko pusty pokój

 

Cichy krzyk, jeden moment dziś zmienił nas 

Tylko wspomnień szczęśliwych nie dotknął czas 

Pusta już butelka, zwykłe kruche szkoło 

Chociaż wiem, że to marny lek na takie zło

Cichy krzyk, jeden moment, a straszna moc 

Choć za dniem mija dzień i za nocą noc 

Czas ran nie zabliźni, krwawią już od lat

Ktoś odchodzi, ktoś się rodzi – ludzie mówią tak

 

Osiemnaście miałem lat, był bezbarwny marzec

Tak wiele miałem obaw, a nadziei niewiele

Dorosłe dziecko, bałagan w głowie

Skóra grubsza, a ból wraca jak bumerang

Znikła twarz znajoma, wyszła po angielsku 

Choć wspomnienie nie znika, a ja tak stęskniony 

Ciągle szukam jej, gdy przymykam powieki 

Został tylko pokój zakurzony 

 

Cichy krzyk, jeden moment dziś zmienił nas 

Tylko wspomnień szczęśliwych nie dotknął czas 

Pusta już butelka, zwykłe kruche szkło 

Chociaż wiem, że to marny lek na takie zło

Cichy krzyk, jeden moment, a straszna moc 

Choć za dniem mija dzień i za nocą noc 

Czas ran nie zabliźni, krwawią już od lat

Ktoś odchodzi, ktoś się rodzi – ludzie mówią tak. 

Autor: Antek Parzychowski 

 

„Przed Siebie”

Ten dzień, ta noc, każdy jeden oddech, każde spojrzenie i lęk, że nic odtąd już nie będzie nigdy takie samo. 

Ten świat za szkłem, bezustannie milczą – nie wiesz dlaczego. 

Masz dłoń, więc bij, tak by rozbić chociaż jedno zbędne lustro.

Upadasz, aby wstać, a wstajesz żeby iść 

ciągle przed siebie, przed siebie! 

 

Więc skacz głęboko, tak jak chcesz. 

Więc leć wysoko, bądź jak ster. I ciągle przed siebie, przed siebie. 

 

Niedoskonałość rodzi lęk. 

Przeszłość zaciska mocniej pięść. 

Lecz, biegnij przed siebie przed siebie, a dotrzesz tam… 

 

Gardzą Tobą, mówią: nie dasz rady, jesteś zbyt słaby. 

Czujesz ich wzrok, wiesz, że nigdy już nie będziesz doskonały. 

Upadłeś, aby wstać, a wstałeś, żeby iść

ciągle przed siebie, przed siebie

 

Więc skacz głęboko, tak jak chcesz. 

Więc leć wysoko, bądź jak ster. 

I ciągle przed siebie, przed siebie. 

 

Niedoskonałość rodzi lęk. 

Przeszłość zaciska mocniej pięść. 

Lecz, biegnij przed siebie przed siebie. 

Autorzy: Antek Parzychowski i Olek Parzychowski 

„Killing me softly”

Smutek mój gra w jego dźwiękach

Struny śpiewają mój ból

Rani łagodnie piosenka

Słodka udręka

W tych dźwiękach

A moje serce

Znów pęka,

Kiedy piosenka

Płynie z nut

 

Melodia gdzieś z oddali

Niesie łagodnie się

Podążam za dźwiękami

Posłuchać bardzo chcę

Z gitarą chłopca widzę

Piosenkę piękną gra

 

Ref: 

Smutek mój gra w jego dźwiękach

Struny śpiewają mój ból

Rani łagodnie piosenka

Słodka udręka

W tych dźwiękach

A moje serce

Znów pęka,

Kiedy piosenka

Płynie z nut

 

Policzki moje płoną

Ze wstydu spalam się

Ten chłopak o mnie śpiewa, 

A nie zna przecież mnie

Choć modlę się, by przestał

Piosenka nadal trwa

 

Ref: Smutek mój gra w jego dźwiękach…

 

On z serca mego czyta

Jak z książki cały czas

I wzrokiem obojętnym 

Spogląda raz po raz

Rozrywa moje blizny

Struny szarpie wciąż


Ref: Smutek mój gra w jego dźwiękach


Tłumaczenie: Joanna Krejzler

„Levan Polka”

Fajną gra polkę koleżka Ewy

Noga sama nagle tupać chce

Matka mówi „Potańczyć nie idź”

Ewa woli z domu wymknąć się

Bo porywa ją ta polka już bez reszty,

Polka grana przez jej koleżkę

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

 

Ewa uśmiech ma na swej twarzy,

A ludzie gratulują jej

Grają skrzypce, wirują pary

I nikt już nie zaśnie nocy tej

Strumieniami płynie pot po czołach

W koło każdy pląsa tu ile zdoła

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

 

Matka Ewy do izby wchodzi,

Cicho pod nosem mruczy coś

Ale chłopaka to nie obchodzi,

Z Ewą wiruje całą noc,

Kto by się przejmował jędzą kaprawą,

Kiedy im do tańca tak miło grają

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

 

Chociaż trwa wesolutka zabawa

Jędza nagle krzyczy „Stop”!

Cichnie muzyka i para staje,

A biedna Ewa nagle w głośny szloch

Ach, Ewuniu nasza, czemu tak się smucisz?

Może jeszcze kiedyś do koleżki wrócisz

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

 

Gadaj mi, jędzo, po coś przyszła?

Czemu zabawę psujesz nam?

Na swoje stare śmieci wracaj szybko

i na zawsze już pozostań tam

Skoro twojej córki wola taka

Daj się jej wytańczyć, zostaw chłopaka

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

 

 „Po moim trupie,” rzecze matka,

„Słowa twe- ogromny błąd

Ze mną odejść ma ta dzierlatka,

Bez niej się nie ruszę stąd

Bo niemiły los na pewno tak się obróci- 

Teraz chłopak tańczy, ale potem rzuci!”

Falalala li pu dapu tipu 

Dabu tibu 

Cichosza

Tłumaczenie:  Joanna Krejzler

„Tears in Heaven”

Czy rozpoznasz mnie, gdy spotkamy się w niebie?

Czy zmienimy się, nim spotkamy się w niebie?

Chcę smutek kryć

I dalej żyć

Bo już wiem- nie mogę być 

Z tobą w niebie.

 

Weź za  rękę mnie, gdy spotkamy się w niebie

Pomóż znaleźć się, gdy spotkamy się w niebie

Ja będę tu 

Żyć dzień po dniu

Choć tak bardzo pragnę móc

Też być w niebie

 

Leczy rany czas i odnawia je

Może zmusić nas do błagania : „nie…, 

Proszę, nie…”

 

Za progiem snów

Jest spokój znów

Nikt nie będzie więcej już

Płakać w niebie

Tłumaczenie:  Joanna Krejzler